poniedziałek, 10 czerwca 2013

Wiedźma, diabeł, anioł - czego chcieć więcej?

Aneta Jadowska „Złodziej dusz”
 
Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek sięgnęła po polską fantastykę czy może ściślej (fantasy) mimo, że jedna z moich najukochańszych serii jest zaliczana do fantastyki. Jednak na wszystko przychodzi czas. Oto w moje ręce, dzięki recenzji dostępnej na blogu Wrota Wyobraźni, trafiła książka „Złodziej dusz”. I przepadłam.
Akcja książki dzieje się w Toruniu, jak i jego alternatywnym odpowiedniku Thornie, mieście w którym spotkamy anioły, wampiry, wilkołaki i inne magiczne istoty. Główną bohaterką jest Dora, policjantka w Toruniu, wiedźma poza godzinami pracy. Łączy ją niespotykana przyjaźń z pewnym diabelskim pomiotem, i trochę mniej ciepła na początku więź z aniołem. Całej trojce przyjdzie się zmierzyć z osobnikiem zagrażającym magicznej społeczności. Należy go odnaleźć i unieszkodliwić. A kto jest lepszym kandydatem na wykonanie tego zadania niż wiedźma z policyjnym doświadczeniem?
Przepadłam z kretesem, bo strasznie mi się podobała ta lektura. Tak bardzo, że trudno mi będzie znaleźć w niej jakieś minusy. Podoba mi się połączenie akcji z zaprezentowanym przez autorkę humorem, jak i z ciągłymi iskrami latającymi pomiędzy głównymi postaciami. Dora, niby twarda babka, nie przebierająca w słowach, a jednak mająca też delikatną stronę.  No i Miron! Za którym bym poszła jak w dym, wszędzie! Nie raziło mnie nawet to jego 'Słonko' kierowane do Dory, mimo, że w codziennym życiu strasznie mi takie stwierdzenia działają na nerwy. Jakoś tak to pasowało mi tutaj do całości. Fakt, że miejscami język jest dosadny, ale cóż, sposób w jaki wykreowane zostały postacie w pewien sposób narzuca taką konwencję. Spędziłam z tą książką dwa fajne wieczory, podczas których przeniosłam się do innego świata.
Co tu jeszcze więcej pisać? Po prostu jeżeli ktoś lubi tego typu tematykę, powinien spróbować twórczości Pani Jadowskiej. A ja już się cieszę, bo kolejna część przygód Dory jest dostępna. Z tego co udało mi się również wyczytać, „Złodziej dusz” jest pierwszą częścią zaplanowanej heksalogii . Trzymam kciuki, żeby pozostałe części były co najmniej tak udane jak ta.

1 komentarz:

  1. A ja sobie tak nocą Twoje wpisy nadrabiam :-) Pozdrówka

    OdpowiedzUsuń